Moda 
Ubiory, czy też stroje, przedstawicieli danej epoki mówią wiele o warunkach ich życia, sytuacji materialnej i pozycji społecznej. Oczywiście tego kodu nie da się odczytać bez "klucza", czyli rzetelnej wiedzy o historii, obyczajach i warunkach gospodarczych.

Ilość i rodzaj posiadanych strojów zależała od zamożności i pozycji społecznej. W czasach, kiedy większość pracy związanej z powstaniem każdej sztuki odzieży wykonywano ręcznie nowe ubrania były znaczącym wydatkiem. Umiejętność szycia była obowiązkowa dla wszystkich kobiet, jednak bogate damy nie musiały same szyć swoich sukien - traktowały tę czynność jako rozrywkę, odpowiedni dla kobiet sposób zajęcia rąk w wolnym czasie. Oszczędniejsze panie wykonywały prace krawieckie w różnym stopniu - od samodzielnego zdobienia kapeluszy, haftu i szycia torebeczek, po własnoręczne szycie koszul i fartuszków. W domach czasem szyto także ubranka dla niemowląt. Szycie sukien, pelis, męskich fraków zazwyczaj zlecano fachowcom. Posiadanie w rodzinie zręcznej szwaczki pozwalało sporo zaoszczędzić, chociaż wartość tkaniny przewyższała znacznie wartość pracy rzemieślnika.

Przemiana mody od sztywnych i formalnych ubiorów epoki rokoka do smukłych form klasycyzmu następowała stopniowo i grunt pod nią przygotowały "wybryki" Marii Antoniny, czyli jej chemise a la reine (lekkie muślinowe suknie wzorowane na ubiorach Kreolek), gorszące współczesnych naturalną linią ciała i ruchu, a także "anglomania" - moda na wszystko co angielskie, więc także ubiory o swobodniejszej linii, łatwiejsze w użyciu i konserwacji, bardziej higieniczne - odpowiadające sposobowi życia i spędzania czasu Anglików. Oczywiście nie można pominąć wpływu na europejskie ubiory Wielkiej Rewolucji, ale w tym wypadku doprowadziła ona do pełni rozkwitu nurt wyprzedzający ją o prawie 20 lat.




Modę damską interesującego nas okresu dyktował całej Europie Paryż, a inspirował okres klasyczny. W sylwetce, tkaninach, kolorystyce sukien, a także we fryzurach i dodatkach, próbowano naśladować posągi greckich piękności, ale pomysł w rzeczywistości okazał się mało realistyczny, zarówno pod względem obyczajowym, jak i praktycznym. Zmiana proporcji ciała, jaką dyktował krój sukien o podwyższonym stanie, ukrywający krzywiznę talii i bioder nie dla wszystkich pań był korzystny. Właściwie to traciły na nim te z lepsza figurą. Idealna była figura dość wysoka, smukła, owąskich biodrach i "wysokim" biuście.

Oczywiście sylwetka i krój sukien zmieniały się w ciągu omawianego okresu - stan podwyższał się nieznacznie lub obniżał, zmieniała się szerokość spódnicy i sposób jej ułożenia, rękawy i sposób zapinania sukien - ale ogólna tendencja pozostawała na tyle niezmienna, że łatwo było "odświeżyć" suknię i nosić ją nadal nawet przez kilka lat.

Moda męska zmierzała już do uniformizacji typowej dla współczesnych garniturów. Wprawdzie nam wydaje się dziwna i zniekształcająca sylwetkę do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, jednak w tamtym okresie stanowiła optymalne połączenie wygody, praktyczności i estetyki.

Z naszego punktu widzenia mężczyźni stali się bardziej "męscy", szczególnie w kwestii kolorystyki i tkanin. Kolorowe jedwabie w pastelowych barwach zastąpiły stonowane w kolorystyce sukna, żywszym akcentem mogła być kamizelka - wzorzysta lub haftowana (czasem przerabiano wcześniejsze kamizelki). Czasem używano też aksamitów, raczej na ubiory odświętne. Wyznacznikami zamożności nie były teraz kosztowne hafty i brylantowe guziki a doskonałość wykonania każdej sztuki odzieży i stopień zużycia - niedopuszczalne były przetarcia, oberwania, brak guzików.
Justyna Sepiał - Rychlik
Mme Chantberry - Kostiumologia i Krawiectwo Artystyczne